|
Jak co
roku w naszym franciszkańskim kościele stanęła
tradycyjna Szopka, upamiętniająca wielkie
wydarzenia naszej wiary, jakie rozegrały się ponad
2000 lat temu w Betlejem, gdzie narodził się nasz
Zbawiciel.
W tym roku jest ona
wyjątkowa, a to za sprawą dwóch nowych figur,
które pojawiły się wśród innych, tradycyjnych,
dobrze nam znanych. Stąd też wielu ludzi ze
zdziwieniem pytało: „Dlaczego taka szopka w tym
roku? Kim są te dwie tajemnicze postacie?”.
Otóż, te dwie postacie to zakonnicy -
franciszkanie. Ten, który klęczy obok Świętej
Rodziny i trzyma w swoich dłoniach Dzieciątko
Jezus, to sam św. Franciszek.
Powód, dla którego się
tam znaleźli, jest podwójny. Po pierwsze w ten
sposób chcieliśmy uczcić 800-lecie istnienia
naszego Zakonu. W 1209 roku papież Innocenty III
ustnie zatwierdził regułę Zakonu Braci Mniejszych.
Rok ten przyjmuje się za datę założenia Zakonu, w
związku z tym cały rok 2009 jest obchodzony przez
nas jako jubileuszowy.
Drugim powodem, dla
którego powstała taka a nie inna szopka, jest
fakt, że wszystkie szopki, jakie się znajdują w
jakichkolwiek kościołach, swoje istnienie
zawdzięczają św. Franciszkowi. Obchodził on Boże
Narodzenie z większym entuzjazmem niż inne święta,
nazywając „Świętem nad świętami dzień, w którym
Bóg stawszy się dziecięciem, ssał mleko kobiety”.
Z
wielką czułością brał on do ręki figurki
przedstawiające Dzieciątko Jezus, pieścił je,
całował i ściskał w swoich ramionach. Chciał, by w
takim dniu jak ten biedni i głodni byli nasyceni
przez bogatych, by wół i osioł mieli siano i paszę
w większej ilości. Mało tego, zapragnął nawet, by
i ptaki miały wszystkiego pod dostatkiem.
To, co wydarzyło się w
Greccio, odbiło się głębokim echem aż do naszych
czasów. To tam powstała pierwsza szopka
bożonarodzeniowa. To tam św. Franciszek odtworzył
narodzenie Dzieciątka z Betlejem, tak by zmysłami,
czyli: wzrokiem, słuchem, a nawet i węchem można
było poznać niewygody, jakie musiał znosić maleńki
Pan Jezus z powodu braku tego wszystkiego, co
potrzebne jest nowonarodzonemu Dziecięciu.
Przyprowadzono woła i osła, miejscowi ludzie
odgrywali role głównych bohaterów i tak Greccio
przekształciło się w nowe Betlejem. Wieść o tym
rozeszła się po całej tamtejszej okolicy i ludzie
zaczęli tłumnie przybywać do Greccio, by zobaczyć
pierwszą w świecie szopkę.
Z wydarzeniem w
Greccio jest związana jeszcze jedna historia.
Pewien mieszkaniec tej miejscowości miał dziwne
widzenie, sen, jak do leżącego w żłóbku
Dzieciątka, które było jakby martwe, zbliża się
św. Franciszek, bierze je delikatnie w swoje
ramiona i nagle to Dziecię ożywa, budzi się z
głębokiego snu.
Niestety, tak samo jak
wtedy, tak i dzisiaj Dzieciątko Jezus zostało
zapomniane w sercach wielu ludzi. Dzięki św.
Franciszkowi, który w naszej szopce pokazuje nam
to Dziecię, wcieloną Miłość, mamy szansę na nowo
je rozpoznać i pokochać jak on.
Franciszek pokazuje nam to dziecię i krzyczy w
niebogłosy: „Miłość nie jest kochana!” |